
Granat stał się chyba dla mnie drugą czernią, albo drugą bielą. Noszę go ostatnio prawie non stop, a to wszystko dzięki ubraniom od Mariosów, które absolutnie uwielbiam!
Mam dla Was świetną wiadomość, jeśli Wy również oszaleliście na punkcie ubrań Mariosów, to już w ten weekend w Krakowie, podczas Cloudmine Pop Up Shop, będziecie mieli okazję je kupić w okazyjnych cenach! Serdecznie Was zapraszam!
//Navy blue is probably the new black or new white for me I wear it almost non-stop lately, and it's all thanks to the MARIOS clothes that I absolutely adore!
bomber vest, top, belt, shorts/MARIOS SS2013, bag/Sheinside, shoes/Weekday, sunnies/Ray Ban Wayfarer from lens.pl
Odkąd pamiętam, okulary korekcyjne były dla mnie zmorą z dzieciństwa. Mimo, że zawsze miałam odjazdowe oprawki, to jakoś nigdy ich nie lubiłam. Pewnie wielu z Was nie miało pojęcia, że mam wadę wzroku, bo od ponad 8 lat noszę szkła kontaktowe. Dzięki soczewkom, ukrywałam to. Na szczęście zmieniłam zdanie. Tym razem ma być widać. A dokładnie, ma być widać - oprawki.
Jak często łamiecie zasady, szczególnie te dotyczące ubioru? Ja bardzo często, a zestaw luźna góra plus luźny dół jest jednym z moich ulubionych. Mimo, że w tysiącach poradników takie działania są absolutnie nie pożądane, ja eksperymentów się nie boję. Szczególnie kiedy w grę wchodzą levisy 501, ukochany sweter i obłędna kamizela.
Na mojej liście wymarzonych perfum królują zapachy pudrowe i uniseks. Mimo, że często podobają mi się nuty cytrusowe, wodne czy kwiatowe, to wciąż jestem wierna tym mydlanym. Do tej pory moim ulubionym był Chloe Eau de Parfume by Chloe, choć na szczycie marzeń wciąż nieosiągalny Blanche, szwedzkiego domu perfumeryjnego Byredo. Marka istnieje od 2006 roku, a w krótkim czasie zdobyła wysoką pozycję wśród niszowych marek zapachowych. Dostępna tylko w 9 krajach na świecie.
Przed Wami moje absolutnie ulubione połączenie. Pewnie już większość z Was widziała zdjęcia na innych portalach, ale to nie przeszkadza, żeby pojawiły się też tutaj. Strasznie żałuję, że w Polsce nie ma pogody na noszenie "gołych nóg" do kurtek i płaszczy. Mimo, że to totalnie niepraktyczne, mi szalenie się podoba. Mam nadzieję, że wytrzymacie jakoś fakt, że buty Stelli i kamizelka MMC będą pojawiać się nazbyt często. Chyba nie muszę się usprawiedliwiać. Miłej niedzieli!
W tym roku pokazy Out Off Schedule zdecydowanie triumfowały nad Główną Aleją. Niektóre oderwane od rzeczywistości, ale wszystkie niezwykle ciekawe, oryginalne, z brawurową stylizacją. Kas Kryst zaprezentowała jedną z moich ulubionych kolekcji całego Fashion Weeka. W stu procentach czarną, pełną różnorodnych tkanin. Swetry z grubej wełny, winyl i dresowa bawełna kontrastowały z delikatnym, transparentnym materiałem. Kolekcja "Bunch Bunch" uboga w kolory, zdecydowanie triumfowała bogactwem krojów i cięć. Jedną z najciekawszych, choć trochę zdekonstruowanych sylwetek była sukienka połączona z króciutkim grubym swetrem. Połączenie jednocześnie interesujące, co niespotykane. Srebrne akcenty sprawiły, że cała kolekcja stała się jeszcze bardziej plastyczna, a czerń nabrała większego charakteru.
Czerwony garnitur to jedno z moich najbardziej spektakularnych ubrań w szafie. Może słowo garnitur to określenie zbyt na wyrost, bliżej mu chyba jednak do piżamy. Niby to tylko spodnie i luźniejsza góra, ale fason i kolor sprawia, że nie da się przejść koło niego obojętnie. Solo wygląda chyba najlepiej, ale wystarczy duża ilość biżuterii, żeby stał się bardzo elegancki; lub wygodne buty, żeby nabrał codziennego charakteru.
Spodnie Margieli dla H&M to jedna z moich ulubionych rzeczy w szafie. Nie dziwcie się więc, że znów je tu widzicie. Tym razem w towarzystwie krótkiej, skórzanej kurtki, satynowego topu i moich absolutnie ukochanych butów ACNE. Co prawda kupiłam je parę miesięcy temu, ale dopiero teraz mogę Wam je pokazać w pełnej krasie.

